Akcja sandały – jak pokazać stopy po zimie


    Przychodzi zawsze taki dzień, na który czekamy z utęsknieniem, kiedy wreszcie możemy wskoczyć w sandały. Często jednak stwierdzamy wtedy patrząc na nasze stopy, że niestety chyba jednak nie jest to możliwe. Koszalińska kosmetyczka Marta Kociołowicz mówi, że rzeczywiście często przez zimę zapominamy o stopach schowanych w butach.

    Możemy zadbać o nie sami. Jest cała gama produktów, które możemy wykorzystać do pielęgnacji stóp. Marta Kociołowicz radzi zacząć od pilingu. Kilkukrotnego i intensywnego aż do momentu, kiedy zobaczymy, że nasza skóra stóp wygląda zdecydowanie lepiej. Możemy też moczyć stopy w wodzie ze specjalnymi pastylkami, które zmiękczą skórę stóp. Wtedy łatwiej złuszczyć nam obumarły naskórek na przykład za pomocą tarki. Do wyboru mamy też pianki zmiękczające, pastylki z mentolem. Są również sole z Morza Martwego. Nowością, która niedawno pojawiła się na rynku są skarpetki złuszczające. Marta Kociołowicz poleca jednak ostrożność, często bowiem kwasy, którymi nasączone są skarpetki mogą podrażnić naszą skórę. Pamiętać też trzeba, że produkt zaczyna działać po 3-4, a czasami nawet 10 dniach. Lepiej więc dobrze zaplanować jego użycie, bo może się okazać, że skóra ze stóp zaczyna nam schodzić właśnie w momencie, gdy zaplanowałyśmy wyjście w odkrytych sandałach.

    Kosmetyczka zdradziła nam też jeden niecodzienny sposób na domową pielęgnację stóp – to kąpiel w occie spirytusowym i płynie do płukania jamy ustnej, zmieszanych w proporcjach 1:1. Dla polepszenia walorów zapachowych możemy dodać kilka kropel ulubionego olejku zapachowego. Ocet świetnie zmiękczy nam skórę, a płyn do higieny jamy ustnej zadziała antybakteryjnie i przeciwgrzybicznie.

    Po złuszczeniu martwego naskórka musimy pamiętać o nawilżeniu skóry. Kosmetyczka poleca kremy z dużą zawartością mocznika, który zmiękcza naskórek. Dla lepszego efektu można stopy wysmarowane grubą warstwą kremu włożyć w foliowe woreczki, wsunąć na nie skarpetki i w takim „opakowaniu” położyć się spać.

    Kto nie ma ani czasu ani ochoty na takie eksperymenty w domu może odwiedzić salon kosmetyczny. Wtedy najczęściej po pierwszej wizycie nasze stopy są już gotowe na spotkanie z sandałami. Efekt profesjonalnego pedikiuru utrzyma się na naszych stopach dużo dłużej niż wersja domowa.

    Na sam koniec Marta Kociołowicz z koszalińskiego Centrum Urody poleca na lato lakiery hybrydowe. Kto nie jest mistrzem w malowaniu paznokci i nie robi tego sam, na pewno doceni fakt, że taki lakier na paznokciach będzie nam się trzymał przez półtora miesiąca. Tego lata będą królowały odcienie pastelowe, czerwienie, pomarańcze i kolory neonowe.