Dawid Bochen- jestem specem od machania ręcznikiem


    Fot. Park Wodny Koszalin/ M.Kuik

    Zwolennik poprawnego saunowania i mistrz rytuałów. Dzięki umiejętnemu rozprowadzaniu zapachów w saunie potrafi sprawić, że pobyt w niej staje się prawdziwym relaksem. Dawid Bochen, przyjechał do Koszalina tylko na chwilę, aby przeszkolić kolejnych saunamistrzów w Parku Wodnym Koszalin.

    Nie irytuje cię określenie „machanie ręcznikiem”?

    Nie, sam tak mówię o swojej pracy. To zawód, w którym nie ma zbyt szerokiego słownictwa więc nie mam z tym problemu. Ale nie macham tylko ręcznikiem, także na przykład wachlarzami.

    Od ilu lat zajmujesz się prowadzeniem rytuałów saunowych?

    Od ośmiu, pierwszy raz spróbowałem rozprowadzić zapachy w 2009 roku, wtedy wziąłem udział w Nocy Bawarskiej w jednym z aquaparków, na południu Polski. Muszę przyznać, że sama strefa saun zrobiła wtedy na mnie wrażenie, bo nie miałem pojęcia, że to może być taka duża powierzchnia, sauna zewnętrza i jacuzzi – podobnie jak tutaj w Koszalinie. Jako młody człowiek byłem też zaskoczony samą kulturą saunowania. Wcześniej nie miałem pojęcia, gdzie wolno wejść w stroju kąpielowym, a gdzie tylko w ręczniku czy prześcieradle. Po pewnym czasie dopiero nauczyłem się tego wszystkiego i zrozumiałem, dlaczego też zasady zostały ustalone.

    fot. Park Wodny Koszalin/ M.Kuik

    Czy tu jest dla ciebie tylko życie zawodowe? Pracujesz przecież w firmie, która, nazwijmy to, opiekuje się saunami.

    Nie, zdecydowanie nie. Sauny, to ogromna część mojego życia. Z tym wiąże się moja praca, moja pasja, to, co lubię robić. Mam też związanych z saunami, wiele niesamowitych wspomnień. Najpierw była praca, a potem była sauna – tak to bym określił, bo sytuacja wymusiła na mnie to bym nauczył się przeprowadzania rytuałów saunowych, a potem szkolił w tym innych. Po latach pracy w tej branży, uważam, że to był bardzo dobry wybór. Saunowanie w Polsce, cały czas się rozwija. Ludzie wiedzą więcej i coraz chętnej też przyswajają te dobre wzorce. Powiem więcej, niedawno, po kilku latach pracy, zrobiłem sobie trzymiesięczną przerwę. Chciałem odpocząć od rytuałów, a w konsekwencji zupełnie przestać się tym zajmować. Celowo powiedziałem, że zrobiłem trzymiesięczną przerwę, bo tylko tyle udało mi wytrzymać bez saunowania. Chyba więc jestem od tego uzależniony.

    Prowadzenie rytuałów saunowych, to nie tylko dobra zabawa, ale organizowane są mistrzostwa w tej dziedzinie. Masz na swoim koncie, trochę tytułów?

    Mam i w kategorii drużynowych, jak II miejsce na Mistrzostwach Świata Sauna WM w 2013 roku, czy w kategorii indywidualnej: V miejsce na Mistrzostwach Polski w 2013. One na pewno cieszą, ale zapewniam cię, że nie są najważniejsze. Cieszy mnie samo spotykanie się z ludźmi i to nie tylko z tymi, z którymi biorę udział w zawodach, ale i z tymi, którzy na prowadzone przeze mnie rytuały przychodzą. Pierwsze mistrzostwa w Polsce, zostały zorganizowane w 2013 roku i tak to już trwa. Aby dotrzeć do finału, trzeba wziąć udział w jednym z turniejów kwalifikacyjnych. To naprawdę świetna zabawa. Ciekawe jest też, że jeden z najstarszych mistrzów Polski ma pięćdziesiąt lat, a najmłodszy chłopiec, który przeprowadzał rytuał miał 10 lat. Oczywiście jeżeli chodzi o zawody, to tu obowiązuje granica wieku i uczestnik nie może mieć mniej niż szesnaście lat. Jesteśmy grupą, która oczywiście na zawodach rywalizuje, ale lubimy się i chętnie ze sobą rozmawiamy i spotykamy się.

    Co jest oceniane na takich mistrzostwach?

    Jest kilka kategorii. Począwszy od profesjonalizmu, przez higienę wykonania seansu, po historię i spójność seansu aż po przebranie. Nacisk kładziony jest także na wartości aromaterapeutyczne – odpowiedni dobór zapachów, które rozprowadzamy w saunie i oczywiście sama technika rozprowadzania nagrzanego powietrza.  Według mnie najtrudniejsze w tym wszystkim jest wymyślenie i pokazanie historii, która będzie zrozumiała dla widza. Inspirację czerpię ze wszystkiego: z telewizji, radia i przede wszystkim z życia – tak jak mój ostatni seans, który nosi nazwę „Game Over”.

    Czyli?…

    Krótka historia mojego życia. W czasie seansu przechodziłem od imprezowicza, przez zakochanego mężczyznę po męża. Jednak zmiana mojego stanu cywilnego, nie sprawiła, że odstawię sauny. Pewnie, jak niebawem urodzi się nam syn, to czasu będę miał trochę mniej, ale całkiem zrezygnować z tego nie potrafię i nie chcę.

    Fot. Park Wodny Koszalin/ M.Kuik

    Czy jako Polacy wiemy więcej na temat saunowania, niż jeszcze kilka lat temu?

    O, zdecydowanie. Na przestrzeni ośmiu lat, widzę tę różnicę wyraźnie. Dużą pracę wykonują stowarzyszenia i różnego rodzaju organizacje, które zajmują się promocją poprawnego saunowania i uczą chętnych, jak to powinno wyglądać. Że ważne jest by umyć się przed wejściem do sauny, by korzystać najpierw z tych, które mają niższą temperaturę i przechodzić do kolejnych. By po seansie w saunie, ochłodzić ciało i że jeden i drugi etap powinien trwać tyle samo czasu i zostać powtórzony dwa, trzy razy. Jest tego sporo, ale jeżeli poznamy tajniki saunowania, to ten czas będzie dla nas prawdziwą frajdą. Natomiast nas od mieszkańców Niemiec, Austrii czy Włoch jeszcze trochę różni, tam kultura saunowania jest wyższa.

    Wspomnieliśmy o tym, że niebawem zostaniesz tatą, czy skoro prowadzenie rytuałów, to twoja pasja, to myślisz, że syn pójdzie w twoje ślady?

    Oczywiście, już kładę ręcznik na brzuchu żony.

    UDOSTĘPNIJ
    Dziennikarka, przez całe swoje zawodowe życie związana z Koszalinem i nie wyobrażająca sobie mieszkania daleko od morza i jezior. Zawsze ciekawa ludzi i rozmowy z nimi. Ceniąca interesującą fotografię i architekturę.