Dokarmianie ptaków – jak robić to dobrze?


    Kaczka krzyżówka, fot. Katarzyna Lesner, Fundacja Dla Dzikich Zwierząt Larus

    Pogoda zupełnie nie zimowa, ale dzięki temu chętniej wybieramy się z dziećmi na spacery. Często, by namówić na wyjście z domu czy dojście do celu potrzebny jest dodatkowy bodziec. Bywa, że jest nim karmienie kaczek w parku.

    Tak naprawdę nie powinniśmy dokarmiać ptaków ani innych dzikich zwierząt, bo one doskonale radzą sobie bez nas. Pomagając im sprawiamy, że słabsze osobniki przeżywają dając życie kolejnym i pula słabych genów się rozszerza zamiast maleć. – Naturalny proces obejmuje to, że nie które zwierzęta zimy nie przeżywają – mówi Krzysztof Beznar z Fundacji Dla Dzikich Zwierząt Larus. – Jeśli już jednak je dokarmiamy to róbmy to wtedy kiedy to ma w ogóle sens. A sens ma to wtedy, gdy ptaki maja ograniczony dostęp do pożywienia. Czyli gdy jest duża pokrywa śniegu i wszystkie zbiorniki wodne są skute lodem. Przez większą część roku wiosną, latem i jesienią ptaki radzą sobie doskonale znajdując pokarm i to pokarm dobry dla ich gatunku.

    Dzwoniec, fot. Katarzyna Lesner, Fundacja Dla Dzikich Zwierząt Larus
    Dzwoniec, fot. Katarzyna Lesner, Fundacja Dla Dzikich Zwierząt Larus

    Niestety najczęściej tym czym karmimy ptactwo jest chleb. I to jest najgorsze co im możemy sprezentować. Bo często jest to chleb nieświeży, spleśniały. Ale jeśli nawet byłby on prosto od piekarza to w takim bochenku znajduje się mniej więcej stołowa łyżka soli, a sól w takiej ilości jest dla ptaków zabójstwem. Ptaki mają bowiem zupełnie odmienny od ludzi układ wydalniczy, zupełnie odmiennie pracują u nich nerki i one sobie po prostu z solą kompletnie nie radzą. Spożywanie chleba powoduje u nich zaburzenie równowagi elektrolitycznej w organizmie. Są wtedy osłabione, potrzebują zwiększonej ilości płynów, a nawet mogą nie przeżyć takiego posiłku, który dodatkowo zakwasza jeszcze ich żołądek.

    Może powstać pytanie dlaczego w takim razie nie widzimy w Parku im. Książąt Pomorskich setek zdechłych kaczek. – W naszym mieście i poza miastem żyje mnóstwo drapieżników i padlinożerców, których z reguły nie widujemy, bo mają nocny tryb życia. Są lisy, które mają się świetnie w Koszalinie, są szczury i one skutecznie usuwają taką padlinę po prostu ją zjadając – tłumaczy Krzysztof Beznar.

    Sikora bogatka, fot. Katarzyna Lesner, Fundacja Dla Dzikich Zwierząt Larus
    Sikora bogatka, fot. Katarzyna Lesner, Fundacja Dla Dzikich Zwierząt Larus

    Czym więc mamy karmić ptaki jeśli nie chlebem? Kaczki i łabędzie najlepiej zbożem, mogą to być nawet tak zwane plewy, również kasza i gotowane warzywa, oczywiście bez soli. Problem z jakim się jednak zetkniemy jest porównywalny do tego jaki będziemy mieć próbując zaproponować dziecku warzywo, gdy obok będziemy mieć konkurencję oferującą czipsy i lizaki. Jasne, że ptactwo wybierze chleb, podobnie jak każde dziecko będzie wolało lizaka niż marchewkę.

    Krzysztof Beznar przekonuje, że drobnym ptakom wróblowatym tak naprawdę najczęściej potrzebna jest woda. Wystawiajmy więc ją i wymieniajmy , gdy zamarznie na nową. A jeśli chodzi o pokarm to zdecydowanie ziarna – słonecznika, dyni, zboże, kasze, siemię lniane, sezam. Gdy wywieszamy słoninę dla sikorek zwróćmy uwagę czy jest ona nie solona. Wiceprezes Fundacji Dla Dzikich Zwierząt Larus szczere wątpi czy da się takową dostać w naszym mieście, dlatego poleca samodzielnie przygotowanie kuli na bazie smalcu (sprawdźmy czy nie zawiera soli) wymieszanego z różnymi nasionami. Można takie kule kupić już gotowe w różnego rodzaju sklepach ogrodniczych. Średnie ptaki takie jak kosy czy kwiczoły bardzo lubią jabłka. Można im pokroić w kostkę lub nawet wyłożyć połówkę – doskonale sobie z nią poradzą.

    Pamiętajmy też aby karmnik sprzątać. Nie dosypujmy ziarna jeśli nie sprzątnęliśmy wcześniejszego pokarmu, jeśli leżą tam odchody. To potencjalne źródło bakterii i drobnoustrojów chorobotwórczych

    A najbardziej naturalnym sposobem dokarmiania ptaków będzie, jeśli mamy takie możliwości, posadzenie roślin typu dziki bez lub głóg. Dobrze też się sprawiają w roli naturalnych karmników ozdobne jabłonki. Tylko ja ostrzegam, one, te ptaki, kompletnie nie sprzątają po sobie i potem jest miazga jabłek na pięknym białym śniegu, ale patrzeć można sobie na nie ile się chce.

    Zapisz

    Zapisz

    Zapisz

    Zapisz

    UDOSTĘPNIJ

    Dziennikarka. Pracowała w „Architekturze-murator”, Radio Koszalin i TVP Szczecin, mama dziesięcioletniego kontrabasisty i dwóch księżniczek. Fanka rodzicielstwa bliskości. Od ponad dziesięciu lat wierna wielbicielka Koszalina.