Drugi TEDx Koszalin za nami!


    Drugi TEDx to trochę jak druga książka czy druga płyta. Wszyscy czekali na niego z zapartym tchem i z ciekawością. Czy będzie równie dobry jak ten pierwszy czy może lepszy? W tej chwili można już powiedzieć – poprzeczka była wysoko, ale udało się!

    Udało się, bo grupa ludzi rok temu pomyślała, że czegoś im brakuje w tym mieście. Zamiast narzekać porwali się niemal z motyką na słońce i zorganizowali pierwszy TEDx w Koszalinie. Teraz już jako Stowarzyszenie Spark zrobili drugą jego edycję.

    Dla mnie koszaliński TEdx jest ewidentnym dowodem na to, że w Koszalinie można wszystko. Wszystko czegokolwiek się zapragnie. Gdyby dwa lata temu ktoś mi powiedział, że będę brała udział w tworzeniu koszalińskiego TEDx’u to bym się popukała w głowę. Nie uwierzyłabym, że zbierze się grupa osób na tyle szalonych, by się na to porwać. Tymczasem zdarzyło się to już po raz drugi. A ten drugi raz był jeszcze lepszy od pierwszego.

    Rok temu motywem przewodnim był związek prelegentów z Koszalinem. Tym razem organizatorzy postawili na to, co we współczesnym świecie żywe. A tym czymś są nowe technologie, media społecznościowe, rozwój osobisty oraz wartości i wiedza. O tym wszystkim słyszeliśmy ze sceny podczas 11 prelekcji.

    Były salwy śmiechu i łzy wzruszenia. O rozrywkę zadbali Impro, grupa improwizatorów z Trójmiasta i Damian Ukeje, zwycięzca The Voice of Poland. A jedenastu prelegentów zaciekawiało, zachwycało, intrygowało i wzruszało swoimi historiami. Nie sposób tu wszystkich streścić i nie o to chodzi. Istotne jest to, że nie spotkałam nikogo, kto by mówił, że był znudzony, że za długo, za dużo lub nieinteresująco. Każdej prelekcji słuchano z zainteresowaniem, bo każda była prawdziwą, osobistą historią prelegenta. Czasami tylko ciekawą. Czasami taką, z której mogliśmy wziąć coś dla siebie. Zdarzały się też takie, przy których wciskało nas w fotel, a do oczu napływały łzy.

    To wszystko przydarzyło się wczoraj w powiatowym mieście Koszalinie, gdzie nic się nie dzieje i gdzie nie można znaleźć trzeciego do planszówki. A było to możliwe dzięki grupie ludzi, która za darmo, po pracy, po nocach postanowiła działać zamiast narzekać. Cieszę się i jestem dumna, że mogłam być częścią tej ekipy.

    UDOSTĘPNIJ

    Dziennikarka. Pracowała w „Architekturze-murator”, Radio Koszalin i TVP Szczecin, mama dziesięcioletniego kontrabasisty i dwóch księżniczek. Fanka rodzicielstwa bliskości. Od ponad dziesięciu lat wierna wielbicielka Koszalina.