Koszalin – miasto lumpeksów


    Nie wiem czy zauważyliście, że w Koszalinie jest wyjątkowo dużo sklepów z używaną odzieżą? Choć wydaje się, ze ten trend słabnie, to i tak lumpeksów, second handów, lumpków jest u nas dostatek. Wydawać by się mogło, że świadczy to o poziomie zamożności koszalinian, ale chyba nie do końca.

    Zapytałam kilka koszalinianek, czemu zaglądają do lumpeksów. Z ich wypowiedzi wyłania się obraz koszalinianki jako osoby bardzo praktycznej i myślącej nieszablonowo. A ich decyzje o zakupach w sklepie z używaną odzieżą nie są raczej podyktowane poziomem zamożności, co raczej właśnie pewnym praktycyzmem myślenia.

    Ania, pracuje jako lekarz, ma dwie córki i w lumpeksie szuka przede wszystkim konkretnych sztuk odzieży na przykład kurtek. – Dzięki temu moja córka nie ma takiej samej kurtki jak połowa przedszkola. Często udaje mi się znaleźć kurtki typu softshell za połowę ceny – mówi Ania.
    Monika, pracownik samorządowy, uważa że dużo łatwiej znaleźć dla siedmioletniej córki zwyczajną, prostą sukienkę w lumpeksie niż w centrum handlowym.

    Chodzenie do lumpeksu może wciągać, bo to trochę jak hazard. Nigdy nie wiadomo, co fajnego może się trafić. Weronika upolowała ostatnio dwie pary legginsów z Krainą Lodu każde za złotówkę. Jej córki są uszczęśliwione i chcą nosić je codziennie więc szuka dalej, bo każda próba włożenia ich do pralki kończy się dramatycznie. Żartuję trochę, ale dziewczyny opowiadają, że zdarza się, iż muszą sobie robić limity na wizyty lub limit na wydatki.

    Iwona w second handzie szuka najczęściej ubranek z wełny merynosa. Nowe kosztują fortunę, a tu można je znaleźć za ułamek ceny. – W Lumpkach mogę znaleźć ciekawe rzeczy, dobrej jakości w niskiej cenie. Mam swoje dwa ulubione, małe lumpki, do których wpadam regularnie. Do tego najfajniejszy pokrój ekspedientki jest właśnie w lumpeksie – mówi z kolei Joanna.

    Większość z przepytanych przeze mnie koszalinianek w second handzie szuka przede wszystkim ubrań dla dzieci. Marki ubrań, które możemy tam znaleźć to m. in. H&M, NEXT, skandynawski Lindex. Mamy często w lumpkach kompletują wyprawki dla noworodków. Najczęściej są to rzeczy założone kilka razy lub wcale, bo dzieci w tym wieku jednak dość szybko rosną. Mamy chłopców szukają spodni. Jest taki wiek, gdzie nagle nowe spodnie starczają na 2 miesiące, a potem trzeba kombinować jak naszyć łatę na kolana.

    Znalazłam oczywiście osoby, które nie wyobrażają sobie kupowania ubrań w lumpeksie. Nieswojo czują się na myśl, że ktoś inny nosił je wcześniej lub po prostu nie przychodzi im to do głowy albo nie podoba się im pomysł polowania na ubrania.

    Jednak mamy, które korzystają z lumpeksów podkreślają, że nie chodzi o ich brak zamożności. Częściej jest to praktyczny zamysł. Takiego ubrania nawet dobrej jakości po prostu nie żal, gdy się zniszczy. Można zachować spokój ducha przy samodzielnie zjedzonej pomidorowej czy pozwolić dziecku zapoznać się bliżej z trawą, a potem nie bawić się w wywabianie plam tylko kupić kolejne spodnie czy bluzkę za kilka złotych.

    UDOSTĘPNIJ
    Dziennikarka. Pracowała w "Architekturze-murator", Radio Koszalin i TVP Szczecin, mama dziesięcioletniego kontrabasisty i dwóch księżniczek. Fanka rodzicielstwa bliskości. Od ponad dziesięciu lat wierna wielbicielka Koszalina.