Magia wsparcia


    Zastanawialiście się kiedyś jak wiele tracimy starając się z czymś uporać samemu? Często to właśnie obecność bliskiej osoby decyduje o tym, ze wytrwamy w jakimś postanowieniu i osiągniemy postawiony sobie cel. 

    Jeśli robiliście sobie postanowienia noworoczne albo macie gdzieś z tyłu głowy postanowienia, które chcielibyście przedsięwziąć, ale z różnych przyczyn odkładacie je ciągle na później to zastanówcie się czy nie warto wesprzeć się bratnią duszą.

    W takich sprawach jak odchudzanie, reżim ćwiczeń fizycznych, rzucanie palenia, słodyczy, cukru czy w kwestii różnych innych nawyków towarzystwo drugiej osoby, która zmaga się z tym samych problemem jest nie do przecenienia.  Warto tylko zadbać o to, by startować z tego samego poziomu. Ktoś kto walczy z nadwagą i już szybki marsz wywołuje u niego zadyszkę nie ma co szukać wsparcia u osoby, która ma cel poprawić czas na 5 km, bo może znaleźć jedynie swoje niepowodzenie.  Choć nie zawsze.

    Tu wracamy do faktu, że na różnych ludzi działają różne strategie. Dla większości fakt, że koleżanka czy kolega przebiega dystans, który my jedynie z dużą trudnością próbujemy przejść wywoła frustrację i chęć rzucenia całego misternego planu w kąt. Są jednak tacy, którzy lubią takie wyzwania i potrafią się zawziąć.

    Gdy jednak znajdziemy osobę, która ma podobny cel co my możemy się nawzajem wspierać i motywować. Często fakt, że druga osoba wykonała już zaplanowane ćwiczenia, nie zapaliła, nie zjadła nic słodkiego sprawia, że choć bardzo nam się nie chce albo właśnie chce trzymamy się planu i zdążamy do celu.

    Jeśli nie znajdujemy takiej osoby w swoim towarzystwie możemy sięgnąć po internet. Facebook aż kipi od grup, gdzie można zyskać wsparcie i rady jak lepiej czy efektywniej dążyć do założonego celu.

    Jedyny problem polega na tym, że cel trzeba sobie założyć. Wiecie już, co chcecie osiągnąć w tym roku? Jakie nawyki chcecie wypracować, a jakie zmienić? Wiecie jak chcecie to zrobić? Warto stawiać sobie odpowiednio wysoko poprzeczkę, by pod koniec grudnia nie obudzić się w rozwleczonym dresie na kanapie przed telewizorem.

     

    UDOSTĘPNIJ
    Dziennikarka. Pracowała w "Architekturze-murator", Radio Koszalin i TVP Szczecin, mama dziesięcioletniego kontrabasisty i dwóch księżniczek. Fanka rodzicielstwa bliskości. Od ponad dziesięciu lat wierna wielbicielka Koszalina.