Małgorzata Kaweńska-Ślęzak – do wolontariatu trzeba dorosnąć


    Koszalińska Fundacja „Zdążyć z miłością” rozpoczęła czwarty rok działania. Jej członkinie dały się poznać jako skuteczne kobiety, dążące uparcie do celu. Małgorzata Kaweńska-Ślęzak – prezes fundacji, uważa, że ich największym sukcesem są dwa mieszkania chronione dla samotnych matek z dziećmi.

    Jakie były początki działania fundacji?

    Początki były niepewne. Jeżeli zakłada się nową fundację, której nikt nie zna, to trzeba zaistnieć na rynku organizacji pozarządowych. Trzeba umieć przekonać do swojego przedsięwzięcia osoby, które nas nie znają więc takie początki zawsze są trudne. Ale pełne optymizmu przystąpiłyśmy prawie cztery lata temu, do działania i tak jak teraz patrzę, to wydaje mi się że zrobiłyśmy dużo.
    Przede wszystkim dzięki mieszkaniom chronionym pomagamy mamom z dziećmi, które będąc w potrzebie mają gdzie się zatrzymać. Dzięki temu, mogą powiedzieć „wracamy do domu”, gdzie mogą liczyć na nasze wsparcie i opiekę, na to że zawsze im towarzyszymy, stojąc trochę z boku, ale to wszystko daje im poczucie bezpieczeństwa.
    Największą radość w pomaganiu daje mi to, że czuję, że zmieniam coś na lepsze, w życiu drugiego człowieka, będącego w potrzebie.

    Zarząd fundacji, to same kobiety. Takie było założenie, czy tak wyszło?

    Właściwie tak wyszło… Faktycznie w zarządzie nie mamy żadnego mężczyzny, a jedynym, który pojawia się w tle, jest mój mąż (przy.red.: Waldemar Ślęzak jest lekarzem) jako współfundator i on czasem nam doradza i wspiera, także finansowo.
    A jeżeli chodzi mężczyzn, to można powiedzieć, że korzystamy z pomocy przedsiębiorców.

    Łatwo znaleźć chętnych do pomocy rzeczowej lub finansowej?

    Nie jest to takie proste. Pierwsze mieszkanie chronione, powstało w dużej mierze dzięki wsparciu przedsiębiorstwa „Kuncer” i pani Wioletty Stelmach – dyrektora zarządzającego, która zainicjowała pomoc i zachęciła podwykonawców firmy, do pomocy nam przy remoncie mieszkania. Z drugim było trochę łatwiej, bo już mogliśmy pokazać, że pieniądze i materiały przeznaczone na pierwsze mieszkanie, zostały dobrze spożytkowane. Aczkolwiek wtedy były już także pieniądze z koncertu charytatywnego. Teraz czeka nas kolejne wyzwanie – remont strychu w tej samej klatce na ul. Jana z Kolna. Strych, który chcemy zaadaptować na świetlicę dla dzieci, ma przeciekający dach i wymaga kapitalnego remontu. Jego naprawa, to konieczność, bo jeżeli dach będzie przeciekał, to ucierpią na tym także nasze mieszkania, które są poniżej.

    Organizacji zajmujących się pomaganiem jest w Koszalinie, kilka. A co wpłynęło na decyzją, że będziecie pomagać samotnym matkom?

    To były moje doświadczenia z wolontariatu, w Domu Samotnej Matki, gdzie do dziś jestem wolontariuszką – położną, z racji wykonywanego zawodu. Widziałam, że kiedy tym kobietom kończył się czas pobytu w placówce, niejednokrotnie nie miały gdzie pójść z tymi dziećmi, nie miały perspektywy. Często wracały do tych miejsc, z który wcześniej musiały uciekać przed przemocą czy przenosiły się do innych placówek całodobowej opieki: do schroniska czy do Centrum Kryzysowego i w zasadzie nie było takiego miejsca, gdzie by mogły stanąć pewnie na nogi i nie mieć też wyznaczonego okresu pobytu. I wtedy trochę z mojego buntu i niezgody, że tak się dzieje, zrodził się pomysł na fundację.
    Impulsem była historia mamy z dwiema córkami, która musiała znaleźć sobie w ciągu dwóch tygodni pracę i opuścić Dom Samotnej Matki. Udało się jej pomóc: znalazła pracę, przeniosła się do Centrum Kryzysowego – wtedy jeszcze nie mieliśmy mieszkań chronionych, a dzisiaj ta mama mieszka samodzielnie i jest wolontariuszką w naszej fundacji, Cały czas mamy kontakt i wspieramy ją, w razie potrzeby.
    Bardzo się cieszymy, że coś takiego dzieje się w życiu tych osób, że po okresie kiedy im jest potrzebna pomoc, później same chcą dzielić się tym, co posiadają i wspierać innych.

    Czy trudno było przekonać władze miasta, do pomysłu mieszkania chronionego?

    Myślę, że przekonanie prezydenta Piotra Jedlińskiego, że jest taka potrzeba, pokazanie, że mamy nie mają gdzie się zatrzymać po opuszczeniu placówek całodobowych, nie było trudne. Od początku widział potrzebę stworzenia takiego miejsca i wspierał nas w działaniach. Podobnie zresztą jak Monika Tkaczyk – ówczesna prezes Zarządu Budynków Mieszkalnych i teraz Lucyna Sitarczyk, na których pomoc mogliśmy i możemy cały czas liczyć.

    Pamiętam, to miłe zaskoczenie kiedy otwierałyście panie pierwsze mieszkanie chronione, że jest tam tak ładnie. Że wszystko zostało urządzone porządnymi, nowymi meblami i sprzętem. Nie chciałyście panie zrobić tego tańszym kosztem?

    Od samego początku, chciałyśmy by były to mieszkania ładnie wykończone, estetyczne. By te mamy z dziećmi, mogły choć przez jakiś czas mieszkać w przyjemnym wnętrzu. To jest ważne dla każdego człowieka. I kobiety doceniają nakład pracy włożony w urządzanie mieszkań i szanują, to co zostało im użyczone.

    Czy jako członkinie fundacji spotykacie się regularnie? Czy każda z pań wie, czym ma się zajmować i po prostu działacie?

    Musimy się spotykać. Są zebrania zarządu, musimy podejmować uchwały i je realizować, musimy przygotowywać imprezy, spotykać się z wolontariuszami. Jest tego trochę, tym bardziej, że będziemy potrzebować rozbudowy naszego wolontariatu. Tutaj jedni przychodzą, drudzy odchodzą, ale są też tacy, którzy są z nami od samego początku, na których zawsze można liczyć.
    W naszej fundacji wolontariusze mogą odnaleźć się w różnych obszarach. Są tacy, którzy zajmują się opieką nad dziećmi mieszkającymi w mieszkaniach chronionych. Są wolontariusze akcyjni, którzy wspomagają nas przy różnego rodzaju imprezach, które organizujemy. Potrzebujemy także wolontariuszy do pracy z osobami starszymi, bo chcemy, w ramach współpracy z Domem Opieki Społecznej, zająć się także seniorami.
    Jak widać chcemy działać w szerokim zakresie.

    Kiedy rozpoczęła pani pracę jako wolontariuszka?

    Przed Fundacją „Zdążyć z miłością” był Dom Samotnej Matki i Hospicjum w Koszalinie. W latach szkolnych nie działałam w żadnym wolontariacie, bo to były inne czasy i wolontariat nie był tak popularny jak jest obecnie, kiedy nawet dzieci w przedszkolu wiedzą kim jest wolontariusz. Jednak zawsze pomagałam i zawsze los drugiego człowieka, nie był mi obojętny. Bez względu na okoliczności. Trzeba reagować i pomagać, bo jako ludzie powinniśmy być odpowiedzialni za innych ludzi.
    Prawdziwy wolontariat daje ogromną satysfakcję osobom, które go wykonują. W bezinteresownej pomocy skierowanej do drugiego człowieka, największym skarbem jest radość, którą można wyczytać na twarzach beneficjentów. W naszym przypadku, to jest radość mam i dzieci.

    Wszystkich, którzy chcieliby wspomóc działalność Fundacji „Zdążyć z miłością” zachęcamy do wzięcia udziału w Walentynkowym Balu Karnawałowym „Karnawał dookoła świata – tańce z różnych stron świata”, z którego uzyskane fundusze zostaną przekazane na remont strychu. Bal odbędzie się 11 lutego, w godzinach 15.30-18.30 w Klubie „Prywatka”, w Koszalinie.

    UDOSTĘPNIJ
    Dziennikarka, przez całe swoje zawodowe życie związana z Koszalinem i nie wyobrażająca sobie mieszkania daleko od morza i jezior. Zawsze ciekawa ludzi i rozmowy z nimi. Ceniąca interesującą fotografię i architekturę.