Czasem popełniam ekogrzeszki


    Marta Krzymińska
    Marta Krzymińska

    Z Wielkopolski przyjechała nad morze i to właśnie tu stara się nie tylko ekologicznie żyć, ale również uczyć tego innych. Marta Krzymińska – autorka bloga „Natura się opłaca”, przekonuje, że ekologicznie, to wcale nie musi znaczyć drogo i nudno.

    Czy ekologia była w tobie od zawsze, czy może nadszedł taki moment, w którym zdecydowałaś, że chcesz zmieniać swoje życie?

    Zastanawiałam się nad tym i nie mogę określić takiej daty granicznej. Na pewno zaczęło się od kuchni i artykułów spożywczych. A w związku z tym, że lubię gotować i lubię dobre produkty, to zaczęłam zwracać uwagę na to, co kupuję i z czego to jest zrobione lub z gdzie wyprodukowane.

    Kiedy zaszłam w ciążę, to okazało się, że mój organizm przestał tolerować „chemię”. Właśnie wtedy stwierdziłam, że najwyższy czas by definitywnie zmienić swoje życie.

    I tak się zaczęło. Czyli pozbyliśmy się środków chemicznych służących do sprzątania i w naszym domu na dobre zagościł ocet i soda oczyszczona. Przyznaję się, że jeszcze używam ekologicznego płynu do mycia naczyń i do prania, ale to pewnie z czasem też się zmieni.

    Dzięki temu mam też komfort psychiczny bo wiem, że moja córeczka nie wyciągnie z szafki żadnego środka chemicznego, który mógłby być dla niej niebezpieczny.

    Gdzie szukałaś informacji o produktach ekologicznych?

    To był i jest internet – skarbnica wiedzy. Jeżeli trafiałam na informacje, które mnie zaciekawiły, to chciałam je wypróbować. I tak metodą prób i błędów, sprawdzałam co się sprawdza. Na przykład jeżeli chodzi i sprzątanie, to zaczęłam od wspomnianych octu i sody, i już dalej nie szukałam. Proszki i płyny, testuję cały czas.

    Chociaż w Koszalinie jest kilka sklepów ze zdrową żywnością, to jednak jak dla mnie jest trochę mało. Nie mamy sklepu, w którym oprócz żywności byłby duży wybór produktów do sprzątania czy po prostu takich, które są na potrzebne w domu. Myślę tu na przykład o ekologicznej pościeli czy tego typu rzeczach.

    Myślałaś by zapełnić tę lukę?

    Tak, to mój plan na przyszłość i to nawet niedaleką. Dzięki udziałowi w konkursie „Firma na Start” organizowanym przez prezydenta Koszalina, zyskałam nie tylko możliwość założenia własnej firmy, ale i sporo nowych kontaktów. Wiem, że mogę liczyć na dofinansowanie z Urzędu Pracy chociaż to w pełni nie pokryje potrzeb. Zastanawiam się więc nad dodatkową pożyczką albo nad zaproszeniem do projektu inwestora.

    Czy ekologicznie i naturalnie oznacza też drożej?

    Czasami tak. U mnie w domu wygląda to następująco: zaoszczędziłam dużo pieniędzy nie używając środków chemicznych, a dzięki temu mogę je przeznaczyć na dobre produkty żywnościowe, które są droższe od tych popularnych i ogólnodostępnych. Wychodzi na to, że miesięcznie wydajemy mnie niż wcześniej, ponieważ nie tylko korzystamy z innych produktów, ale i oszczędzamy energię, wodę, mniej i racjonalniej kupujemy. 

    Twoja najbliższa rodzina i przyjaciele uczą się od ciebie?

    Mój partner, który jest ze mną na co dzień, bardzo mi kibicuje i też zmienia się pod moim wpływem. Idzie to wolniej niż u mnie, ale jednak. Trochę czasu zajęło mi przekonanie go, że aby dom był czysty, nie musi do sprzątania zostać użyta chemia i jak wykorzystać naturalne produkty. Musiałam go nauczyć tego, że kiedy idzie na zakupy, to powinien zabrać torbę wielorazową, a nie korzystać z jednorazówek.

    Wszystko jest do wypracowania. To są nawyki, których jednych musimy się pozbyć, a wyrobić sobie inne.

    Moja rodzina, choć jest dość daleko, to kibicuje mi w moich działaniach. Mamę powoli, przekonuję do stosowania niektórych produktów. Od pewnego czasu, staram się by dawane przeze mnie prezenty były ekologiczne. W ten sposób trafiają do moich bliskich, różnego rodzaju produkty, których nie znali.

    Ze znajomymi bywa różnie i tu podział jest wyraźny. Jest grupa, która korzysta z moich doświadczeń, ale część uważa, że życie bez chemii nie jest możliwe. Są tacy, którzy twierdzą, że ekologiczna żywność jest bardzo droga i nie stać ich na jej kupowanie. Część obawia się, że produkty sprzedawane jako zdrowe i naturalne, wcale taka nie jest. Tu muszę przyznać rację, bo niestety, nie wszyscy producenci są uczciwi. Dlatego, obojętnie czy decydujemy się na produkty eko czy nie, warto być świadomym konsumentem i czytać etykiety.

    Umówmy się jednak, że nie wszystko musi mieć certyfikat ekologiczny. Wystarczy poszukać wśród znajomych lub w okolicy producentów żywności. Takich, którzy mają jej trochę więcej niż na własne potrzeby i którzy sprzedadzą nam nadmiar. Ja znalazłam małżeństwo, od którego kupuję warzywa i owoce – wiem gdzie rosną i jak są produkowane.

    Nigdy nie narzucam swojego myślenia więc jeżeli kogoś moje sposoby nie przekonują, to  absolutnie nie wpływa to na nasze relacje. Wierzę, że poprzez obserwację tego jak żyję, jak zmieniła się moja skóra i włosy, część – szczególnie kobiet – przekona się, że te metody naprawdę działają.

    Kupujesz jeszcze kosmetyki w drogeriach?

    Ekologia wiąże się bardzo mocno, z modnym ostatnio trendem, czyli z minimalizmem. I my faktycznie kosmetyków mamy w łazience bardzo mało. Jeżeli już kupujemy, to są to środki z certyfikatami lub z ekologicznych upraw. Ostatnio używamy dużo różnego rodzaju maseł: z awokado, kokosa itp. i z tego korzysta cała nasza trójka. Mam na półce resztkę kremu i zastanawiam się nad kupnem kolejnego, ponieważ olej kokosowy, którym smaruję twarz sprawdza mi się tak dobrze, że kupowanie kremu chyba nie ma sensu. Lubię też robić swoje kosmetyki i są to najczęściej różnego rodzaju maski do twarzy i do włosów.

    Dużo pracy jeszcze przed tobą?

    Oj dużo, chociaż przechodzenie na eko trwa u mnie już trochę, to nadal uważam, że jestem na początku drogi. Cały czas jest mnóstwo do zrobienia w naszym życiu. Teraz na przykład mam problem z bio odpadami bo nie mam gdzie ich wyrzucać lub oddawać. Nie ma ani specjalnych pojemników, ani ludzie nie są zainteresowani ich odbieraniem i składowaniem. W małym miasteczku, gdzie żyłam, bio odpady wynosiło się na kompostownik, tu nie mam co z nimi zrobić.

    Chciałabym lepiej segregować śmieci i pozbyć się ze swojego życia, jednorazowych worków. I tu czasem popełniam grzeszki bo jeżeli chodzi o suche produkty, to zupełnie nie ma problemów – wkładam je do koszyka lub płóciennej torby i załatwione. Ale w przypadku mięsa jest trudniej. Nie w każdym sklepie chcą włożyć towar do przyniesionego przeze mnie pudełka.

    A kiedy przyglądasz się temu jak ekologicznie żyją ludzie w innych krajach, to myślisz, że Polacy są na innym etapie?

    Zdecydowanie. Najbardziej boli mnie to, że nasz rząd nic w tym kierunku nie robi. Działają w zasadzie tylko osoby prywatne czy organizacje. Polak w ciągu roku, zużywa średnio około 490 foliówek, a mieszkaniec Skandynawii – 4. Liczby mówią więc same za siebie. Mamy jeszcze dużo do zrobienia, ale musi być wsparcie rządu, by te działania realizowane były na masową skalę.