Morze Architektury – cuda z BudCudem


    Fot. Bartosz Warzecha

    Powoli dopływamy do wakacyjnego brzegu. Za nami spotkanie z młodą krakowską pracownią BudCud. Agata Woźniczka i Mateusz Adamczyk założyli firmę 7 lat temu. Jej nazwa jest wyrazem zachwytu polską polską przedsiębiorczością, aktywnością lat 90., kiedy każde polskie przedsiębiorstwo mające do czynienia z budowaniem miało w nazwie prefiks – bud. 

    BudCud to przedstawiciele takiego pokolenia architektów, którzy nie mają już zahamowań i kompleksów wobec reszty świata. Bez problemu uczestniczą w konkursach w Rosji, Chinach czy Japonii zbierając na nich nagrody.

    Jedną z ich aktywności jest projektowanie wystaw. Opowiadali nam o historii ostatniej ekspozycji „Warszawa w budowie”. O pomyśle na polski dach, który jest symbolem naszych aspiracji. Z przeskalowanymi lukarnami, oknami dachowymi o dziwnych kształtach, wypustkami, które są spowodowane jakąś rozbudową. Wszystko to na wystawie było zbudowane z kartonu, który obnażył fasadowość naszego myślenia o architekturze.

    BudCud opowiadał także o swojej współpracy z Festiwalem Kultury Żydowskiej, dla którego zbudował pawilon pełniący podczas festiwalu kilka funkcji. To, co ich szczególnie zajmuje to meble miejskie. W tym wypadku zaczęło się od zdiagnozowania problemu. Nikt nie odwiedzał budynku informacji turystycznej, który znajduje się tuż przy Wawelu, schowany pod ziemią. Nie było tam cienia, brakowało zielenie, nie było intymnie. BudCud zaprojektował serię mebli wykonanych z blachy i sklejki, które były jednocześnie donicami na roślinność. Dobór tej ostatniej był hołdem dla królowej Bony więc można tam znaleźć dużo warzyw, a przede wszystkim włoszczyznę.

    Obejrzeliśmy także projekt Nowych Kopców dla Krakowa. Pomysł, by gęstą mieszkaniówkę schować w kopcach, nawiązując tym samym do tradycji miejsca, wydaje się być czymś naprawdę interesującym. Historyczna forma, choć w tym wypadku nadal mimo wszystko nie oczywista i nowe wartości.

    Podczas całego wykładu było widać, że oboje czerpią pełnymi garściami z tego, co było. Nie mają jak wielu problemu z docenieniem dokonań postmodernizmu. Jak powiedziała Agata, w tym okresie bardzo ich urzeka pewna taka „bonanza” w projektowaniu, odwaga opowiadania historii i rozbudowanych narracji. Sami nie mają estetycznych uprzedzeń. Przy projektowaniu lubią szukać kontekstu we wszystkim, co zastaną.

    A czym dla nich jest architektura? To przygoda, która prowadzi w nieznane i to najczęściej jest w niej najbardziej ekscytujące.

    UDOSTĘPNIJ
    Dziennikarka. Pracowała w "Architekturze-murator", Radio Koszalin i TVP Szczecin, mama dziesięcioletniego kontrabasisty i dwóch księżniczek. Fanka rodzicielstwa bliskości. Od ponad dziesięciu lat wierna wielbicielka Koszalina.