Najzdrowsze jedzenie świata


    Jestem pewna, że każdy z Was choć raz pomyślał, że powinien zdrowiej jeść. Ja też. Dlatego dziś chciałabym opowiedzieć Wam o mojej przygodzie z najzdrowszym jedzeniem świata.

    Oczywiście słyszałam o nim od różnych zdrowo nawiedzonych osób. Myślałam o tych rewelacjach ze zniecierpliwieniem. Kolejne super food. A w przyszłym miesiącu będzie nim co innego. Jednak przyszedł taki moment, kiedy musiałam spróbować, bo wszystko inne nie działało. Moja córka miała rok i odmawiała jedzenia czegokolwiek innego niż mleko z piersi. Ja miałam w planach operację i wiedziałam, że leki które będę musiała przyjmować uniemożliwią mi karmienie. Poza tym karmienie tylko i wyłącznie piersią roczniaka zajmuje niestety dużo czasu i nie jest najlepszym rozwiązaniem. Każda kolejna kaszka lądowała na stole, na podłodze na moich włosach. Próbowałam wszystkiego aż pomyślałam – może jaglanka? Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Moje dziecko zaczęło wreszcie jeść i to takie ilości, że jaglankę zaczęłam kupować na kilogramy. Włączyliśmy ją także do naszego domowego menu i jemy od tamtej pory przynajmniej raz w tygodniu.

    Nasze patenty na jaglankę to po pierwsze przepłukać ziarno. Ugotować w proporcji 1:2,5. Gotowanie zacząć od doprowadzenia do wrzenia, a następnie trzeba zmniejszyć ogień i zostawić na pyrkotaniu. Nie mieszać, zaglądać co jakiś czas, po paru minutach powinna być gotowa.

    Słyszałam wielokrotnie, że kasza potrafi być gorzka. Mnie to się nigdy od pięciu lat nie przydarzyło, a jem ją w całkiem sporej ilości

    Jemy ją najczęściej na dwa sposoby. Na słodko – dzieci lubią ugotowaną na sypko jaglankę łączyć z musem jabłkowym lub gruszkowym. Posypana cynamonem, na życzenie polana miodem lub syropem klonowym jest dobrym początkiem dnia. Jaglankę do takiego dania można ugotować z rodzynkami lub żurawiną.Latem możemy dodać do takiej miseczki dowolne owoce. Palce lizać!

    Drugi sposób to jaglanka na słono. Gotujemy duży gar jaglanki w między czasie przygotowując sos szpinakowy. Tu akurat pełna improwizacja – co kto lubi. Można wykorzystać świeży, można mrożony. Zaczynamy od drobno pokrojonej cebuli, którą szklimy na maśle, dodajemy czosnek, gorgonzolę, szpinak, trochę śmietany, sól, pieprz i gotowe. Sos dodajemy do ugotowanej jaglanki. Mieszamy i przekładamy do żaroodpornego naczynia. Możemy posypać startym żółtym serem. Zapiekamy jakieś 40 minut w temperaturze 180 stopni. U nas to danie zyskało miano kostki szpinakowej. Po upieczeniu możemy podawać je z lekką sałatą polane jogurtem. W mojej rodzinie sprawdziło się jako danie pudełkowe. Schłodzone daje się kroić w foremne kostki, które łatwo zapakować i odgrzać potem na obiad w pracy.

    Jeśli jeszcze nie czujecie się przekonani to może pomogą Wam informacje o tym, jak jaglanka działa na nasz organizm. Że powstaje z ziarna prosa to pewnie wiecie. To też jedna z najstarszych i najzdrowszych kasz. Ma mało skrobi, za to dużo łatwo przyswajalnego białka. Wyróżnia się najwyższą zawartością witamin z grupy B oraz żelaza i miedzi. Nie zawiera glutenu. Ma właściwości antywirusowe, zmniejsza stan zapalny błon śluzowych wysuszając nadmiar wydzieliny, jest zatem dobrym domowym lekarstwem na katar. Ma też sporo krzemu mającego dobry wpływ na włosy, skórę i paznokcie. Krzem pełni też ważną rolę w mineralizacji kości, bo zapobiega ich odwapnianiu. Jak wszystkie kasze jest też dość kaloryczna, ale nie demonizowałabym tej informacji. Przy takim bogactwie wartości odżywczych musi mieć jakąś wadę.

    UDOSTĘPNIJ
    Dziennikarka. Pracowała w "Architekturze-murator", Radio Koszalin i TVP Szczecin, mama dziesięcioletniego kontrabasisty i dwóch księżniczek. Fanka rodzicielstwa bliskości. Od ponad dziesięciu lat wierna wielbicielka Koszalina.