Palmowa Niedziela – od radości do smutku


    Wystarczyło jedno zdanie świętego Jana, dotyczące wjazdu Jezusa do Jerozolimy, by dać początek świętowaniu. Ale to ostatni radosny dzień, przed Wielkim Tygodniem. Jeszcze tego dnia radośnie witali Jezusa wjeżdżającego do Jerozolimy, gałązkami palmowymi by za kilka dni przeżywać jego drogę krzyżową i śmierć.

    W Polsce przez lata, palmami były gałązki wierzby i leszczyny, przystrojone cisem, jałowcem, ziołami i kolorowymi wstążkami. Palmom przypisywano właściwości lecznicze, chłostano się więc nimi po ich poświęceniu w kościele oraz połykano wierzbowe pączki, wierząc, że zapobiegną chorobom gardła i płuc.

    Obecnie, coraz rzadziej widać wiernych, którzy do kościołów idą z takimi właśnie palmami, królują te „nowoczesne” stylizowane na ludowe, z barwionymi zbożami i suszonymi kwiatami.

    Tradycje wykonywania palm wielkanocnych zachowały się na Kurpiach oraz w Małopolsce, tam do dziś odbywają się coroczne konkursy na najdłuższą i najpiękniejszą palmę. Tamtejsze palmy mają po kilkadziesiąt metrów, a zrobione są z wikliny i nie mogą zawierać żadnych metalowych części. Zdobione są baziami i kwiatami z bibuły.

    Poza Polską zwyczaj ten przetrwał w południowych Niemczech oraz w Austrii.

    W 1556 roku, Mikołaj Rej tak pisał o tym zwyczaju: „W kwietną niedzielę kto bagniątka nie połknął, a dębowego Krystusa do miasta nie doprowadził, to już dusznego zbawienia nie otrzymał.” Wprowadzenie dębowego Chrystusa do miasta, to tradycja, która w niektórych regionach Polski, utrzymała się do XX wieku i oczywiście była odegraniem wjazdu Jezusa do Jerozolimy.

    I jeszcze jeden zwyczaj związany z Niedzielą Palmową, warto odnotować, choć ja – przyznam szczerze nigdy się z nim nie spotkałam, a jedynie o nim czytałam. Chodzi o obdarowywanie palmami przez ubranych na biało chłopców, duchownych i świeckich dostojników i wygłaszaniu okolicznościowych mów.

    Z dawnych zwyczajów już niewiele zostało, a czy jeszcze pamiętamy o symbolice palmy, czy to tylko kolorowe gałązki? Bp. Edward Dajczak – ordynariusz diecezji koszalińsko – kołobrzeskiej, uważa, że dla tych, którzy przeżywają czas przygotowań do świąt Wielkiej Nocy, ta symbolika jest znana i czytelna.

    Dla jednych więc będą to palmy i symbole wiosny, a dla innych chwila refleksji, nad tym, że łatwo przychodzi nam popadanie ze skrajności w skrajność.

    Niedziela Palmowa ma swoją dramaturgię liturgiczną. Między pierwszą ewangelią, która czytana jest przy święceniu palm, gdzie słyszymy o tryumfalnym wjeździe Jezusa do Jerozolimy, a klimatem rozpoczętej Mszy świętej, czytaniem o męce pańskiej jest szokujący skok. Między „hossanna” a „na krzyż” jest niewielka przestrzeń. Ta niedziela, może być poważną lekcją i ostrzeżeniem dla człowieka, że bardzo łatwo – szczególnie w tłumie, wyśpiewać słowa chwały i równie łatwo, znaleźć się wśród tych, którzy wydają wyroki.

    Od 1986 roku – zgodnie z wolą Jana Pawła II – w Niedzielę Palmową obchodzony jest też Światowy Dzień Młodzieży.

    UDOSTĘPNIJ
    Dziennikarka, przez całe swoje zawodowe życie związana z Koszalinem i nie wyobrażająca sobie mieszkania daleko od morza i jezior. Zawsze ciekawa ludzi i rozmowy z nimi. Ceniąca interesującą fotografię i architekturę.