Plac zabaw w Maszkowie


    Jeśli myślicie, że dziecięcy apetyt na nowe place zabaw, będzie gasł wraz ze spadkiem temperatur na zewnątrz to już sami wiecie, jak bardzo się myliliście. Mamy dziś dla Was recenzję miejsca, trochę nieoczywistego, zupełnie nie po drodze, ale dzięki temu bardzo ciekawego.

    Plac zabaw w Maszkowie, małej wsi, zaraz za Koszalinem, leżącej przy drodze na Polanów to niby nic wielkiego. Plac zabaw jakich wiele. Ani specjalnie nowy, ani specjalnie wyposażony. Jednak w pakiecie z wyprawą do bobrów, wycieczką po lesie, zwiedzaniem poniemieckiego cmentarza okazuje się najlepszym placem na świecie.

    Trochę tu różnego rodzaju równoważni i drabinek do wspinania się, niewielka zjeżdżalnia i huśtawki. Tuż za placem zabaw jest trawiaste boisko do piłki nożnej i betonowy placyk, gdzie można zagrać w koszykówkę. Mamy tutaj także zadaszone miejsce, gdzie schronimy się przed deszczem, a że o deszcz ostatnio u nas nie trudno, to całkiem przydatne rozwiązanie.


    Całkiem niedaleko stąd jest stary poniemiecki cmentarzyk. Zachowało się na nim kilkadziesiąt nagrobków. Najstarszy z nich datowany jest na końcówkę XIX wieku. Spis z 1939 r. wymienia 54 gospodarstwa, w tym folwark, który rozebrano po 1945. Z dokumentów historycznych wynika, że ziemie wokół Maszkowa były mało żyzne i nie uzyskiwano zbyt dużych plonów. Maszkowo przed wojną było raczej ogrodem i sadem Koszalina.

    Jeśli zwiedzicie cmentarz to warto wybrać się do bobrów. Przez Maszkowo przepływa bowiem rzeka Unieść i to tam właśnie możemy znaleźć ślady ich pobytu. Za wsią skręcamy na leśny parking przy rzece. Malowniczo położony, z kilkoma wiatami piknikowymi jest miejscem, gdzie możemy zobaczyć poobgryzane przez bobry pnie drzew. Większość drzew wokół pomostu jest pięknie obgryziona przez bobry, które używają drzewostanu do budowy swoich żeremi. Bobry to roślinożercy. Wiosną i latem zjadają zieleninę, a jesienią i zimą przestawiają się na drzewostan, z którego zjadają liście, młode gałązki i łyko. Maj i czerwiec to czas, gdy bobrom rodzą się młode. To monogamiści. Typowa bobrowa rodzina składa się z rodziców, tegorocznych i zeszłorocznych młodych. Bóbr jest dość długowiecznym zwierzęciem. Dorosłe osobniki dożywają trzydziestu lat. Pewnie nikła jest szansa na to, że je zobaczycie przy pracy, ale sam widok obgryzionych pni jest ciekawy, szczególnie dla dzieci.

    Miłej wyprawy!

    UDOSTĘPNIJ

    Dziennikarka. Pracowała w „Architekturze-murator”, Radio Koszalin i TVP Szczecin, mama dziesięcioletniego kontrabasisty i dwóch księżniczek. Fanka rodzicielstwa bliskości. Od ponad dziesięciu lat wierna wielbicielka Koszalina.