Studia w Mediolanie – człowiekowi chce się uczyć, bo jest od kogo


    Zajęcia z architektami Rafaelem Moneo i Eduardo Souto de Moura, Mantua, Wydział Zamiejscowy Politechniki Mediolańskiej

    Maksym Buty to kolejny student, który na praktyki przyjechał do Koszalina. Nie byłoby to dziwne, bo pochodzi z Kołobrzegu, ale studiuje na Wydziale Architektury Politechniki Mediolańskiej.

    Jak to się stało, że studiujesz w Mediolanie?

    Byłem na Erasmusie we Włoszech, w małym mieście Mantua. To był właśnie zamiejscowy wydział Politechniki Mediolańskiej, który zajmuje się głównie konserwacją. Mantua to małe 40-50 tysięczne miasteczko, ale całe wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Bardzo mi się tam podobało. Przyjechałem tam z Politechniki Poznańskiej i spodobało mi się. Skala uczelni była zupełnie inna. 40 osób na roku, wartościowi profesorowie, między innymi Eduardo Souto de Moura, ale też nieznane nazwiska, które jednak miały za sobą pracę u znanych osób i też umiały przekazać wiedzę. Relacja między studentem a profesorem była bardzo luźna i panowała bardzo fajna atmosfera. Pewne tematy, które na polskiej uczelni były tematami tabu tam były zupełnie oczywiste. Uczelnia była otwarta do 22.00 i mnie się tam chciało być. Wróciłem skończyć inżyniera i zacząłem się zastanawiać co dalej. Rodzice zdecydowali się sfinansować mi studia zagranicą więc padło na Włochy, bo dobrze się tam czuję i trochę juz poznałem język. Zastawiałem się czy Mantua czy może Mediolan i jednak wybrałem Mediolan z racji większej uczelni i większych możliwości. Targi designu czy architektury, które dość często są tam organizowane dają całkiem dużo. Uczelnia jest całkiem fajna, ale najwięcej można wyciągnąć z tych pozalekcyjnych aktywności, wydarzeń, warsztatów.

    Oddanie projektu, Politechnika Mediolańska

    Jak wygladała rekrutacja?

    Składa się portfolio, pisze się list motywacyjny, życiorys. Warto mieć też listy polecające. Konieczny jest też certyfikat językowy, który nie musi być na bardzo wysokim poziomie, bo włoscy profesorowie nie mówią perfekcyjnie po angielsku. W moim przypadku to był angielski, bo wybrałem studia z wykładowym angielskim. Czasami wymagana jest rozmowa przez skype. Później dostaje się decyzję.

    Prezentacja projektu, Politechnika Mediolańska

    A jak wygląda zakwaterowanie? Mieszkasz w akademiku?

    Nie, współdzielę pokój. W zeszłym roku z Włochem, a teraz jeszcze nie wiem z kim. Mieszkanie znalazłem poprzez stronę internetową nastawioną głównie na studentów z Erasmusa. Wychodzi taniej niż akademik. Akademik jest korzystny wtedy, gdy się ma jakieś stypendium. Mediolan niestety jest drogi. Za tę samą kwotę w Matui wynajmowałem sam całą kawalerkę. Dojazdy za to są świetne więc nawet, gdy się mieszka trochę dalej to nie problem.

    Warsztaty studenckie, adaptacja dawnej fabryki pumeksu, Politechnika Mediolańska

    Skończyłeś pierwszy stopień na architekturze w Poznaniu, jak z tej perspektywy wygląda wydział w Mediolanie?

    Pierwsze dwa lata studiowałem we Wrocławiu, potem z powodów rodzinnych musiałem przenieść się bliżej domu. Pierwsza sprawa to fakt, że te nazwiska, które widzi się w gazetach tam po prostu spotyka się na zajęciach albo można wpaść na ich okazjonalne wykłady czy warsztaty. To jest coś, co daje niesamowicie dużo. Człowiekowi chce się uczyć, bo jest od kogo. Zupełnie inna jest też relacja profesor – student. Takie wieczorne wyjścia na piwo czy wino z profesorem zdarzają się bardzo często i są czymś normalnym. Ale też w Polsce studenci się bardziej starają. Gdy nam się coś zleci, jakiś model na przykład –  to sami umiemy się zatroszczyć o karton, posklejać. Włosi oczekują, że dostaną ten karton, a jak go nie ma, to nie zaczynają pracy. Głównym plusem jest to, co oferuje uczelnia. Tanie drukarnie, modelarnie otwarte do późna, duży kampus. Przedmioty też są nieco inne. Tam pracuje się w historycznym kontekście więc konserwacja czy poszanowanie kontekstu jest niezwykle ważne. We Włoszech mamy też jeden przedmiot po 8 godzin dziennie z godzinną przerwą na „pranzo” lub góra dwa przedmioty po 4 godziny. Nie tak jak w Polsce kilka przedmiotów po jedna, dwie lub trzy godziny lekcyjne. W przypadku Mantui z małą grupą studentów było to świetne, bo przebiegało na zasadzie na ciągłej pracy i konsultacji co jakiś czas (trochę jak w u Pana Piotra Śmierzewskiego na praktykach). W Mediolanie nie ma to niestety za dużo sensu przy 100 studentach na zajeciach, bo czasami siedzi się bezczynnie, a obecność jest wymagana.

    Studiujesz głównie z Włochami czy w międzynarodowym składzie?

    Moje studia są po angielsku więc to są głównie międzynarodowi studenci. Połowa to Europejczycy, połowa przyjechała z innych kontynentów. Może z dziesięć procent z nich to Włosi.

    Przyjechałeś do Koszalina na praktyki w Pracowni Analog i wracasz teraz do Mediolanu.

    Został mi jeszcze rok studiów i obrona dyplomu. Nie wiadomo ile będzie trwała obrona. Mam kolegę, który już półtora roku tym się zajmuje. We Włoszech ten dyplom magisterski jest uznawany za coś dużo ważniejszego niż w Polsce. Profesorowie nie mają żadnego problemu, żeby powiedzieć – stać cię na więcej więc może przedłożymy to o pół roku lub o rok.

    Masz plany co dalej?

    Wolałbym wrócić do Polski. Włochy to jest państwo, które ma najwięcej architektów w przeliczeniu na mieszkańca. Na czterystu Włochów przypada jeden architekt więc tam nie ma zbyt dużo pracy. Jest tylko dla najlepszych. Wielu Włochów, absolwentów architektury wyjeżdża z kraju w poszukiwaniu pracy. Jeżeli mi się to uda, chciałbym pracować w Polsce, ale nie za wszelką cenę.  Muszę zrobić praktykę przed uprawnieniami. Chciałbym trochę pojeździć po Europie, zobaczyć jak się pracuje w innych biurach. Jak to będzie, dopiero zobaczę.

    UDOSTĘPNIJ

    Dziennikarka. Pracowała w „Architekturze-murator”, Radio Koszalin i TVP Szczecin, mama dziesięcioletniego kontrabasisty i dwóch księżniczek. Fanka rodzicielstwa bliskości. Od ponad dziesięciu lat wierna wielbicielka Koszalina.