TED – idee warte rozpowszechniania


    Rozwój – nasz jako pojedynczego człowieka i globalny jako całych społeczeństw jest możliwy tylko wtedy, gdy mamy możliwość kontaktu z czymś nowym, czymś co nas porusza, skłania do myślenia czy zmiany sposobu postępowania. Fakt, że mieszkamy w powiatowym mieście, z dala od wielkich ośrodków, gdzie takie idee się rozwijają nie stanowi już dla nas problemu. Dzięki internetowi możemy mieć dostęp do każdej idei na świecie. Problemem jest już raczej jak dotrzeć do tych wartych poznania.

    Chciałam Wam opowiedzieć o serii konferencji, o których spora część z Was już na pewno słyszała. Chodzi o TED. Te trzy litery to skrót od Technology, Entertainment, Design czyli technologia, rozrywka i design (polskie „wzornictwo” nie do końca oddaje ducha tego słowa). To konferencje odbywające się od końca ubiegłego wieku najpierw w Monterey w amerykańskiej Kalifornii, potem w kilku miastach, a ostatnio w Vancouver w Kanadzie. Początkowo ze względu na bliskość Doliny Krzemowej skupione na technologii, teraz dotyczą też nauki, kultury i każdej w zasadzie dziedziny życia człowieka.

    Schemat jest prosty. Każdy prelegent dostaje 18 minut na opowiedzenie inspirującej historii. Wśród uczestników było i jest wiele wybitnych osobistości, polityków, pisarzy, aktorów, naukowców, laureatów Nagrody Nobla, ale też wielu, moglibyśmy ocenić powierzchownie „przeciętnych” ludzi, którzy chcą podzielić się inspirującymi rzeczami, które robią czy doświadczeniem, które było ich udziałem.

    Prócz amerykańskich konferencji odbywają się na całym świecie tak zwane TEDx czyli lokalne konferencje organizowane na licencji TED przez lokalną społeczność. Na nich występują najczęściej prelegenci związani z lokalną społecznością.

    18 minut, a często i mniej jest idealną porcją, którą można sobie zaserwować w każdym momencie – do porannej kawy, na dobranoc, w przerwie w między jednym zadaniem a drugim. Po to, by dowiedzieć się czegoś nowego, interesującego, czegoś co zostanie w naszej głowie na dłużej. Często po obejrzeniu jakiejś prelekcji czujemy potrzebę drążenia tematu i dowiedzenia się więcej. Właśnie w ten sposób na moim stoliku nocnym wylądowały dwie książki, o których gdyby nie prelekcje TED pewnie bym nie usłyszała.

    Oglądać prelekcje można na you tube na kanale TED Talks. Jeśli angielski nie jest Waszą mocną stroną, to mam dla Was dobrą wiadomość. W 2009 roku fundacja, która organizuje konferencje TED rozpoczęła pracę nad tłumaczeniami poszczególnych prelekcji na języki inne niż angielski. Dzięki temu możemy już obejrzeć około 1800 prelekcji z polskimi napisami.

    Pierwszym polskim uczestnikiem TED był w 2009 roku Jacek Utko, którego projekty dla gazet w całej Europie potrafiły podwoić nakład. Poszukajcie na you tube tej siedmiominutowej prelekcji. Jest fantastyczna! I ostrzegam: oglądanie prelekcji TED wciąga i uzależnia.

    UDOSTĘPNIJ
    Dziennikarka. Pracowała w "Architekturze-murator", Radio Koszalin i TVP Szczecin, mama dziesięcioletniego kontrabasisty i dwóch księżniczek. Fanka rodzicielstwa bliskości. Od ponad dziesięciu lat wierna wielbicielka Koszalina.