Zza aparatu. Ślub i wesele okiem koszalińskiej fotografki.


    Ślub i wesele okiem fotografa wyglądają zupełnie inaczej niż z perspektywy państwa młodych czy gości. Izabela Rogowska nie ukrywa, że jest to fascynująca, ale ciężka praca.

    Zaczynam pracę najczęściej już podczas przygotowań do ślubu. Każdy fotograf skupia się w tym dniu na pannie młodej, bo to jest jej dzień, ale nie można zapominać też o panu młodym. Choć panowie często nie przepadają za aparatem skierowanym w swoją stronę – mówi koszalińska fotograf.

    Nie każdy zdaje sobie z tego sprawę, ale fotografia ślubna ma swój zestaw przedmiotów i momentów, które muszą być uwiecznione. – To są buty, podwiązki, bukiet ślubny, obrączki, welon. Iza śmieje się trochę z siebie, bo jak mówi nie jest detalistką i na swoje pierwsze śluby chodziła z karteczką w ręku, by nie pominąć żadnej obowiązkowej pozycji.

    Przygotowania, ślub i wesele to i tak bardzo dużo dla młodej pary i fotografa jak na jeden dzień. Rzadko się udaje wygospodarować dwie godziny między ślubem a weselem, by zrobić sesję zdjęciową. Dlatego najczęściej robi się to już na spokojnie w innym terminie.

    izabela rogowska -87aKażdy fotograf ma własny styl. Najczęściej wybieramy właśnie tego, a nie innego fotografa, bo podobają nam się zdjęcia, które robi. Izabela Rogowska mówi, że jako fotograf ciągle poszukuje. – Lubię plenery reportażowe, ale w fotografii ślubnej wiem, że zawsze będę się koncentrować na ludziach. Dla mnie istotni są główni bohaterowie, ich relacje, to jak na siebie patrzą, jak się dotykają. Zdjęciowo jestem tradycjonalistką. Nowe nurty, mody są ciekawe i trzeba trochę spróbować czegoś innego, stąd też moja fotografia ślubna opiera się na klasyce z domieszką nowości.

    Pytam Izę, jakie zatem ma zdjęcia w swoim albumie ślubnym i w odpowiedzi dostaję wybuch śmiechu. – Brałam ślub w czasach, gdy o sesjach ślubnych jeszcze nikt nie słyszał. Zdjęcie z zakładu fotograficznego, gdzie jesteśmy my i świadkowie to był szczyt marzeń. Fotograf wybrał plan amerykański, a ponieważ mój mąż jest wysoki, a ja drobna skończyło się na podeście z cegłówek, żebym w ogóle zmieściła się w kadrze.

    Są takie momenty, na które czeka każdy fotograf ślubny. Złapanie na zdjęciu łez szczęścia panny młodej nie jest proste. Izabela Rogowska mówi, że to jest kwestia lat pracy, praktyki. – Fotograf musi mieć oczy dookoła głowy. Nie może się skupić tylko na jednym elemencie, sytuacji. Musi też elastycznie reagować na to co się dzieje dookoła.

    izabela rogowska -34aEmocje w dniu ślubu są tak duże, że czasami, gdy fotograf chce uchwycić na zdjęciu moment, kiedy pan młody wsuwa swej przyszłej żonie obrączkę na palec, musi przypilnować, by młodzi te obrączki wzięli. – Ja zawsze sprawdzam przed wyjściem z domu czy mają dowody i obrączki. Zdarza się, że panna młoda zapomina bukietu ślubnego – opowiada koszalińska fotografka. – Czasami jest potrzebna igła z nitką, czasami guma do żucia, tabletka od bólu głowy. Iza ma w swojej torbie fotograficznej nawet tabletki na rozwolnienie. Okazuje się, że w tak emocjonalnym dniu bywają przydatne.

    Każdy fotograf ślubny przechodzi też specjalne szkolenie, które kończy się przyznaniem legitymacji uprawniającej do fotografowania ceremonii kościelnych. – Pracę w kościele zawsze zaczynam od wizyty w zakrystii i przedstawienia się księdzu. Są w czasie mszy momenty, kiedy nie wolno nam fotografować i są też miejsca, gdzie nie wolno nam wchodzić. W kościele, gdzie miejsce jest najczęściej ograniczone musimy się też zmieścić z kamerzystą i rozmowa z nim, tak byśmy sobie nie wchodzili w paradę też jest istotna.

    Istotna dla fotografa jest znajomość obrządku według, którego odbywa się ceremonia. Iza Rogowska opowiada o tym, jak dużym stresem były dla niej zdjęcia pary, która brała ślub w obrządku protestanckim. – Bałam się, że wszystko będzie inaczej, wypytywałam młodych, usiłowałam doczytać, na szczęście było podobnie – mówi fotografka. Iza chyba lubi takie wyzwania, bo marzy też o tym, żeby sfotografować tradycyjny ślub w cerkwi.

    izabela rogowska -52aPo ślubie następuje wesele i tu również fotograf ma sporo pracy. – Ja zawsze nalegam, by młoda para do sali weselnej przyjechała ostatnia. Rodzice witają chlebem i solą, jest przenoszenie przez próg, potem szampan i pierwszy taniec – opowiada Iza Rogowska. To jest moment, który młodych już małżonków kosztuje sporo emocji. Najczęściej ćwiczą ten taniec dużo wcześniej, ale i tak bycie jedyną parą na parkiecie, gdy kilkudziesięciu gości patrzy na ciebie nie jest łatwe. Kolejnym ważnym momentem weselnym jest tort, a później oczepiny i na tym praktycznie dla fotografa wesele się kończy.

    Wesele się kończy, ale tak naprawdę dla fotografa praca dopiero się zaczyna. Iza zgrywa zdjęcia na kilka zapasowych dysków. Robi tak odkąd niechcący skasowała zdjęcia z jednego ślubu. – Informatyk odzyskał 99 procent materiału, ale stres jaki miałam przez kilka dni był nieprawdopodobny. Teraz pierwsze co robię, to zabezpieczam materiał. Potem wybieram i zaczynam obrabiać – mówi fotografka.

    To są właśnie te kulisy pracy fotografa, o których nie mamy pojęcia. Godziny żmudnej pracy przy komputerze, której efektem jest piękny ślubny album.

    UDOSTĘPNIJ
    Dziennikarka. Pracowała w "Architekturze-murator", Radio Koszalin i TVP Szczecin, mama dziesięcioletniego kontrabasisty i dwóch księżniczek. Fanka rodzicielstwa bliskości. Od ponad dziesięciu lat wierna wielbicielka Koszalina.